Wiesław Mrotek

Jestem lekarzem.
Paliłem ponad 30 lat. Paczkę dziennie, czasem mniej, częściej więcej. Z pełną świadomością szkodliwości tego, co czyniłem. I jak Mark Twain wielokrotnie skutecznie rzucałem. Ze wspomaganiem – gumy, plastry, tabletki różnorakie i bez. Na dłużej (maksymalnie pół roku) lub krócej.
Do wapowania zachęcił mnie kolega. Spróbowałem, i już tak zostało – to już ponad 1000 dni. Nie spaliłem w tym czasie ponad 25.000 papierosów, zawierających w sumie blisko pół kilograma smoły.
Nie twierdzę, że rzuciłem. Ale też nie palę.
Nikotyna już tak bardzo nie jest mi potrzebna, zmniejszyłem mocno jej zawartość w wapowanych liquidach (24mg/ml –> 6mg/ml).
Poprawił mi się komfort życia – nie śmierdzę i wydolność – znowu wchodzę na 3 piętro bez zadyszki.
Wreszcie przestałem się czuć zakłopotany, gdy znajomi, czy pacjenci pytali: „- Pan pali, doktorze?“
Z czystym sumieniem mogę teraz polecać wapowanie osobom uzależnionym od papierosów.
To działa.