Robert Mrówczyński

40 lat przepalonego tytoniu. Od szczeniaka- 12-latek. Bo koledzy palili i tacy dorośli byli …
Wiele prób rzucania. Wszyscy wiecie jak trudny każdy dzień. Po 30 latach udało się na ponad ROK dzieki własnemu uporowi wspartemu hipnotycznym seansem z dziwnymi płytami na udach i opaską z własnym petem na czole. Dumny byłem…Cóż, kiedy skończyło się dużą nadwagą, skokami ciśnienia, obniżeniem chęci do życia i powrotem do fajek, 30 dziennie.
Potem był Wellbutrin i tez chęć do życia obniżył. I powrót do tytoniu.
3 lata temu zobaczyłem kolegę w pracy pykającego dziwny długopis…
Chwila rozmowy i ..wiedziałem, że to będzie to.
Jako poczatkujący waper popełniłem wszystkie możliwe błedy. Ale zacząłem szukać wiedzy. Natrafiłem na Blog Starego Chemika.
Pomógł -usystematyzował wiedzę i pokazał, że chmurzenie to coś DUUŻO więcej niż tylko nie palenie tytoniu. Czytałem z wypiekami pierwsze prace Dr.Farsalinosa, Prof. Polosy, Igora Burstyna itd. Poznałem Prof. G.Stimsona.
dowiedziałem się jak ogromne pieniądze są zaangażowane w walkeę z waperosami i chmurzeniem. Walka z czymś tak potężnym jest w zasadzie skazana na niepowodzenie…No chyba, że dziesiątki tysięcy chmurzących powiedzą DOŚĆ…

Wspomnę, że zaczynałem od 24 mg/ml i aktualnie chmurzę 6-tki. Wspomnę, że zdarza mi się bezwiednie nie chmurzyć 4-6 godzin w ciągu dnia. Sprzęt też lepszy niż 3 lata temu…Lepsza kondycja, zero smrodu, krócej trwające i łagodnie przebywane sezonowe infekcje.

Dla mnie ogromną zaletą chmurzenia jest to, że poznałem setki ludzi z najróżniejszych stron, których wiele dzieli a łączy jedno – zwyciężyli tytoń- CHMURZĄ. Niektórzy zerówki…