Ireneusz

Zaczęło się w wojsku. Przydziałowe papierosy, kto nie pali, ten biega itp… Z początku udawałem, nie zaciągałem się. Po niedługim czasie zassałem.. Wpadłem w to draństwo na 33 lata.

Nie paliłem szczególnie dużo, w zasadzie wystarczała jedna paczka dziennie, mimo to zdegradowałem swój organizm. Problemy z sercem, oddychaniem, kaszel, koszmarne migreny, mała wydolność, bardzo wysoki cholesterol – na drugie piętro wchodziłem na raty, z przerwą w połowie na odpoczynek (jestem szczupły, mierząc 181 cm ważę około 75 kg więc to nie wina diety, nie nadwaga).

Wielokrotnie podejmowałem próby pozbycia się nałogu. W zasadzie ostatnie 15 lat to nieustanna walka. Nie pomagały żadne tabletki, plasterki czy gumy. Próbowałem również niekonwencjonalnych metod z akupunkturą włącznie. Wystarczało co najwyżej na tydzień do dwóch bez papierosa, a każdy dzień okupiony męką, noc bezsennością.. Mimo to próbowałem nadal, byłem bardzo zdeterminowany. Wiedziałem, że walczę o życie. Przegrałem każdą potyczkę..

Pewnie poddałbym się już, ponieważ nie mniej dramatyczne od prób rzucania były powroty do nałogu. Fatalnie się czułem ze świadomością, ze znów złamałem daną najbliższym i sobie obietnicę, że kolejny raz zawiodłem, że znowu śmierdzę i zasmradzam, że znów przegrałem.. jestem do niczego..

Przed czterema laty w internecie trafiłem na blog Starego Chemika – pana Mirosława Dworniczaka. Zaintrygował mnie. Nie ma tam marketingowego bełkotu, są rzeczowe, obiektywne informacje. Przez blisko rok czytałem i przygotowywałem się do próby zamiany palenia na chmurzenie. Ponieważ nauczony niemiłym doświadczeniem byłem raczej sceptycznie nastawiony do kolejnej metody walki z nałogiem, to 24 sierpnia 2012 roku kupiłem waperosa (e-papierosa) i.. paczkę papierosów.. Wieczorem wypaliłem jednego analoga, zostało 19 (mam je do dziś, przechowuję jako relikt niechlubnej przeszłości), a rano 25 sierpnia sięgnąłem po e-p. I tak już zostało. Nim się zorientowałem minął kwartał, a ja nie pomyślałem nawet o zwykłych papierosach. Zupełnie bez stresu, bez wysiłku. Wiedziałem już, że to jest to! Zacząłem systematycznie, małymi krokami, zmniejszać ilość nikotyny w liquidzie. Z początkowych 24 mg/ml udało się zejść do przedziału 10-12 mg/ml. Mam zamiar tę tendencję utrzymać z nadzieją, że może uda się ją całkiem wyeliminować.

Dzisiaj, po trzech latach, mogę potwierdzić to, co mówią wszyscy, którzy na taką zmianę się zdecydowali – nie śmierdzę i nie smrodzę, wrócił węch, smak, nie kaszlę, od siebie dodam, że na czwarte piętro wbiegam bez zadyszki, nie muszę przyjmować lekarstw na obniżenie cholesterolu, nie ma migren, generalnie lepsza odporność na infekcje, wzrosła samoocena. A, i jeszcze jedna szalenie ważna zmiana – moja dziewczyna znów mi się baaardzo podoba 🙂

Ot i moja historia. Polecam, namawiam wręcz wszystkich, którzy mają problem z paleniem na skorzystanie z waperosa. To naprawdę działa!