doder

witam
historia papierosów w mojej rodzinie jest długa, mamę kojarzę od zawsze z petem między palcami, dymek w górze, głowa w chmurze, krzyżówkach, książkach, extra mocne, radomskie różnie, nikt nie wychodził na balkon, nikt nie wietrzył mieszkań, firanki jak żółkły to się je prało w wybielince, na wiosnę malowało się ściany, dzieci nie przeganiano z zadymionych pomieszczeń, przyjaciółki mojej mamy wieczorami przychodziły na remika i pokera na kasę, a że karty dym lubią to im towarzyszył, rodzinne spotkania to sałatka warzywna w salaterce, śledzik i pełna popielniczka na stole, był taki czas kiedy chowałam mamie papierosy i przysięgałam na wszystkie lalki i miśki, że nigdy palić nie będę! nigdy nie mów nigdy, lalki poszły w śmieci, a wraz z nimi moje obiecanki-cacanki, pierwszy papieros z kolegami na polanie, później liceum i tradycyjnie toaleta, jedna na czacie, druga na dymku, obozy, kolonie, spacer z psem, a w kieszeni guma tudzież miętowy cuks, na chwilę dorosłam i rzuciłam, zmuszona troszeczkę bo zaszłam w ciążę, ale wróciłam, bo na imprezie jak widły w gnoju zostawałam sama w salonie, reszta jarała i się świetnie bawiła w kuchni, bo to już przyszły czasy na palenie w jednym pomieszczeniu, naiwnie myśląc, że się nie rozprzestrzeni nigdzie dalej…..potem druga ciąża, znów przerwa z fajami, oczywiście powrót i nagle na jakimś wyjazdowym szkoleniu kumpel wyciąga długopis i zaczyna go palić….patrzę jak na kosmitę, pytam co to? opowiada, w głowie proces się zaczyna hmmm a może by tak? i tak to się zadziało, powrót do domu, podzieliłam się z mężem informacjami, przekonałam w moment, argumentem ostatecznym, był brak smrodu wokół:) i tak już od 3 lat jedziemy na e -fajce, czasem mam ochotę na analogowego, ale smród mnie szybko sprowadza na ziemię:)
pozdrawiam e-dorota:)