Beata

To będzie historia dwóch byłych zagorzałych palaczy jednocześnie. Ja i mąż paliliśmy „analogi“ przez 30 lat. Mąż przez ostatni okres wypalał 40-50 papierosów, ja około 30. Mamy dom, kochanego synka, ale papierosy dla nas dwojga pochłaniały całą pensję jednego z nas. Ja kilkakrotnie próbowałam rozstać się z nałogiem, jednak bezskutecznie: plasterki, gumy, jakieś tabletki, których nazwy już nie pamiętam, pierwsze e-p – NIC. Żyjemy spokojnie w trójkę, jednak istotna część budrzetu domowego jest puszczana z dymem. Ponad półtora roku temu zaczęłam się zastanawiać, czy kupić chleb, czy papierosy. W tym samym momencie dorosła córka pochwaliła się, ze dostała dwa e-p. W tym momencie zaświtał pomysł, że muszę coś z tym zrobić, bo nie ma ani zdrowia, ani pieniędzy (mąż męczył się okropnie z kaszlem palacza). Córka przyniosła jednego e-p i tak się zaczęło. Najpierw byłam palaczem hybrydowym, szukając odpowiedniego smaku dla siebie, ale i wyznaczyłam w domu pewne reguły, ograniczające palenie wszędzie gdzie się chce i kedy się chce. Ku memu zaskoczeniu mąż zaakceptował. Potrzebowałam półtora miesiąca, aby stwierdzić, że nie muszę sięgać po śmierdzące klasyczne papierosy, a przy okazji mąż dostał ode mnie pod choinkę także e-p. Ja ostatniego „analoga“ zapaliłam 30 grudnia 2013r wieczorem. Uznałam, że jeśli Sylwester przebrnę, to reszta będzie drobnostką. Mąż potrzebował więcej czasu, ale od połowy lutego 2014r. także się z tym nałogiem rozstał. Dzisiaj oboje nie palimy, a jedynie chmurzymy. Poprawiła się nam obojgu kondycja skóry, w domu nie śmierdzi, mąż pozbył się kaszlu palacza, poprawiła się kondycja fizyczna i zwiększyła wydolnośc oddechowa, a przede wszystkim odczuliśmy ulgę w naszym budżecie domowym. Do starego i śmierdzącego nawyku nie ciągnie już żadnego z nas. W końcu się udało, a co ciekawe, wcale nie potrzebujemy wielkiej zawartości nikotyny w liquidach – używamy tzw ósemek. Szkoda, że tak późno dojrzałam do takiej decyzji, jednakże lepiej późno niż wcale.
BM